Spódnice w górę

ikona wpisu

Jesień się kocha albo nie. Ja należę do tych umiarkowanych sympatyków, którzy dostrzegają jej zalety, a wśród nich mnogość ciekawych premier kinowych. Dziś parę słów o filmie „Spódnice w górę” (Sous les jupes des fil les).

Za oknem zimno, mokro i szaro, a jednak klimat tego iście kobiecego filmu wywołał u mnie wspomnienie beztroskich dni spędzonych w babskim gronie. Jak widać wtedy też fruwały spódnice, choć unosiła je gorąca morska bryza, a nie silne porywy wiatru i deszczu, który jesienią nawiedza nawet Paryż. Mimo niesprzyjającej aury, kłopotów życia codziennego i problemów egzystencjalnych bohaterkom filmu – Paryżankom z krwi i kości – udało się odnaleźć siebie i zapanować nad zmianami, które wciąż towarzyszą im w codziennym życiu.

3

Nie znajdziesz w tym obrazie mądrych przemyśleń i raczej nie skłoni Cię on do głębszej refleksji . Najpoważniejsza teza dotyczy w filmie porównania zmienności natury kobiet do zmienności pogody. Nieprzewidywalność tej drugiej jest wynikiem zmian klimatycznych, natomiast kobiety zawdzięczają swoją zmienność i nieobliczalność… mężczyznom. Trochę banalne, a jednak wiele z nas uśmiechnie się słysząc te słowa.

Spodziewam się też głosów oburzonych feministek, które po obejrzeniu tej francuskiej  produkcji zarzucą reżyserce, Audrey Dana, seksistowskie podejście do kobiet, pełne uproszczeń i przekłamań. Fakt, bohaterki  filmu nie mają udanych relacji z mężczyznami, zmiany w swoim życiu zawdzięczają w większości popędowi seksualnemu (własnemu lub mężczyzn), a w ich zachowaniu momentami trudno doszukać się reakcji adekwatnych dla zwyczajnych kobiet, które spotykamy na ulicy. Dla tych oburzonych mam jednak kilka argumentów: to nie jest dokument, lecz komedia; postacie filmowe są często przerysowane, łącząc w sobie cechy, które normalnie można rozdzielić pomiędzy kilka przedstawicielek płci żeńskiej; kobiety bywają różne, takie również; na polskich ulicach szczególnie dużo jest kobiet, które ograniczone konwenansami nie pozwoliłyby sobie na pewne zachowania, nawet gdyby bardzo tego chciały. I kropka.

2

„Spódnice w górę” to film z gatunku lekkich i przyjemnych, idealny na babskie wyjście do kina bądź też jesienne spotkanie przyjaciółek przy winie. Momentami troszkę mnie nudził i wydawał się przegadany, ale jego zdecydowaną zaletą była świetna ścieżka dźwiękowa w całości skomponowana i częściowo wyśpiewana przez moją ukochaną Imany. Nie brakowało też kilku naprawdę błyskotliwych żartów i ciętych ripost skierowanych oczywiście w stronę mężczyzn. Imponująca jest także obsada pełna znakomitych, a w każdym razie znanych aktorek. Żadna z kreacji aktorskich nie powaliła mnie, ale też nie oczekiwałam tego. Miało być beztrosko, zabawnie i kobieco, a te kryteria zostały spełnione.

Jeśli macie ochotę na trochę kultury w bardzo lekkim wydaniu, to zwołujcie koleżanki i rezerwujcie bilety. Nie obędzie się bez odpowiedniego zaopatrzenia – dawka dystansu do siebie i porcja dobrego humoru obowiązkowe. Dziewczyny, spódnice w gorę!

1

Ps. Faceta obligatoryjnie zostawcie w domu. Zanudzi się i marudzeniem zepsuje Wam całą przyjemność oglądania.

3 komentarzy

  • Odpowiedz Październik 11, 2014

    agata

    zdecydowanie z facetami to na „Służby specjalne”, zupełnie poza sexem i frywolnością.

    • Odpowiedz Październik 13, 2014

      woman.on.the.air

      „Służby specjalne” czekają na swoją kolej do obejrzenia w zaciszu domowym, intuicja podpowiada, że to nie do końca film dla mamy i jej brzuszka

    • Odpowiedz Kwiecień 22, 2017

      Danyon

      Hello There. I found your blog using msn. This is an extremely well written article. I will be sure to bookmark it and come back to read more of your useful info. Thanks for the post. I’ll deifeitnly return.

Komentarz mile widziany