W oczekiwaniu na dziecko #1 – poradniki

DSC_0591

Okres ciąży i oczekiwania na dziecko to wyjątkowy moment w życiu przyszłego rodzica. Każdy przeżywa go na swój indywidualny sposób, ale czy można przygotować się lepiej? Na to pytanie postaram się dziś odpowiedzieć.

Tylko raz zostajemy rodzicami po raz pierwszy w życiu. Wszystkie dzieci są wyjątkowe i wspaniałe, ale tylko w przypadku pierworodnych przyszli rodzice wkraczają na zupełnie nowy obcy im jeszcze teren. Jak każdej podróży w nieznane towarzyszy temu ogrom emocji. Przeżywamy ciążę w skupieniu, w euforii, w zamyśleniu, w zabieganiu. Zaczytani, zasłuchani w siebie, w dziecko i w przyjazne głosy. Z radością. Z obawą. Z odpowiedzialnością . Z czułością. Przygotowujemy się na powitanie w naszym życiu dziecka na wszelkie sposoby. Czy można to zrobić lepiej?

Dziś patrząc na okres swojej ciąży i oczekiwania na Małego Człowieka z perspektywy czasu i nabytego doświadczenia wiem, że teraz pewne rzeczy w różnych dziedzinach zrobiłabym inaczej, lepiej. Wtedy nie mogłam tego wiedzieć i skorzystać ze swoich przemyśleń, ale być może będą pomocne innym przyszłym rodzicom.

Wkrótce po tym jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży moim naturalnym odruchem było udanie się do księgarni i obstawienie się książkami. Tak już mam, że odczuwam ogromną potrzebę tzw. twardej wiedzy na wszystkie kluczowe tematy, które mnie dotyczą. Nie dewaluuje przy tym znaczenia wszystkich dobrych rad, które otrzymałam od bliższych i dalszych osób. Było one dla mnie rozwinięciem wszystkiego czego mogłam dowiedzieć się z książek. Potwierdzeniem teorii. Takim praktycznym przykładem, który można znaleźć w ćwiczeniach do danego podręcznika. Zdecydowałam się przeczytać dwa popularne tytuły:

1. „W oczekiwaniu na dziecko” Murkoff Heidi, Mazel Sharon

2.”Moje pierwsze dziecko” Lucy Atkins

DSC_0599

Zaskoczyło mnie jednak, że wbrew własnym oczekiwaniom, nie zaczytywałam się w tych książkach z zachwytem. Raczej sięgałam do nich na chwilę, szukałam konkretnej informacji i odkładałam na bok. Myślałam, że to kwestia zmęczenia pracą (byłam aktywna zawodowo do 7 miesiąca), potrzeby snu, zmian hormonalnych i tak dalej. Zagadka rozwikłała się sama, gdy po urodzeniu Małej zaczęłam szukać dogłębnej wiedzy na temat snu dzieci w innych książkach poświęconych tylko tej wąskiej tematyce. Okazało się, że te pierwsze tytuły, po które sięgnęłam były typowymi poradnikami – opasłymi tomiskami, poruszającymi bardzo wiele, bardzo obszernych tematów. Skupiały się przede wszystkim na okresie ciąży i życiu płodowym maluchów, muskając jedynie kwestie tego co wydaje się najtrudniejsze, a co następuje po narodzinach dziecka. Nawał faktów, dość powierzchowne podejście do tematów oraz formalny, a czasem rozwlekły język zwyczajnie mnie przytłaczały. Pojawiało się wiele dodatkowych pytań, na które nie znajdowałam odpowiedzi. Martwiłam się, że nie do końca mam czas by tę wiedzę zdobyć. W pewnym momencie wręcz uciekałam myślami od nurtujących mnie pytań, optymistycznie zakładając, że zaufam intuicji. Dobrze się stało, bo z pomocą, a właściwie z odpowiedziami przyszła mi szkoła rodzenia (o tym w kolejnym wpisie z tej serii).

Dziś wiem, że zarówno w czasie ciąży, jak i później potrzebowałam bardziej wnikliwego podejścia do różnych problemów, z którymi mierzą się młodzi rodzice,  przedstawionego z perspektywy doświadczonych praktyków. Dłuższe opowieści poparte przykładami z życia różnych rodzin, opisujące wyjątki i reguły pozwoliły mi na świadome przemyślenie wielu zagadnień i podjęcie decyzji jaki sposób pielęgnacji, karmienia czy usypiania niemowlęcia będzie najlepszy dla naszej rodziny. Wszystko to znalazłam w takich tytułach ja:

4. „Mamo Tato co Ty na to?” Paweł Zawitkowski

5. „Słodkich snów” Arna Skula

6. „Język niemowląt” Tracy Hogg, Melinda Blau

7. „Zasypianie bez płaczu” Dr William Sears, Martha Sears

DSC_0607

Przez moje ręce przeszły też wypożyczone od zaprzyjaźnionej mamy:

8. „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy” Harvey Karp

9. „Księga rodzicielstwa bliskości” Dr William Sears, Martha Sears

oraz

10. „Blisko dziecka. Zbór artykułów” Agnieszka Stein (do pobrania tutaj)

W ten sposób przekonałam się, że moja niechęć do lektury w ciąży wynikała ze źle dobranych tytułów. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałam, ale moja potrzeba wiedzy dotyczyła przede wszystkim tego co po porodzie. Potrzebowałam wypracować swoje własne podejścia do snu i usypiania, karmienia piersią i butelką, pielęgnacji i wszelkich form opieki nad małym człowiekiem. Właśnie dlatego sięgałam po tak różne pozycje, w których przewijały się zarówno teorie rodzicielstwa bliskości, jak i bardziej pragmatyczne podejście np. Tracy Hogg. Książki przeczytane już po porodzie pod wpływem impulsu czy konkretnej potrzeby rozwiązania trudnych sytuacji ukształtowały mój sposób myślenia. Wybrałam z nich to co było zgodne z moją wizją macierzyństwa i metodą prób i błędów wcieliłam w życie. Żałuję tylko, że czytałam je dość nerwowo i w pośpiechu, bo gdy noworodek jest już na świecie (i nie jest egzemplarzem przesypiającym całe dnie) to o wolną chwilę jest naprawdę ciężko.

Podsumowując, książki nr 1 i 2 to nie są złe tytuły, ale gdybym jeszcze raz miała przygotować się do zostania mamą po raz pierwszy to sięgnęłabym od razu po pozycje od 3 do 10. Czułabym się po ich przeczytaniu zdecydowanie pewniej jako przyszła mama.

Zatem czy można przygotować się na przyjście na świat dziecka lepiej? Bardziej?  Każdy musi znaleźć swoją własną drogę, bo każdy sposób, który buduje spokój rodzica i komfort dziecka  jest dobry. Ten i kolejne wpisy z tej serii mogą Wam tylko trochę pomóc odnaleźć własną metodę na poukładanie sobie tego magicznego, choć czasami potwornie trudnego świata z początków rodzicielstwa.

 

1 komentarz

  • Odpowiedz Kwiecień 22, 2017

    Idalee

    BRAVO !! c’est génial !! on est contents pour toi !! je suis très fière !…. et merci pour la photo, on dirait papa à 20 ans (sans les grosses lunettes !!) !!Et j&ronus;atteqds la suite… !!

Komentarz mile widziany