Zdradź mi swoją płeć, a powiem ci jakim jesteś kierowcą

moto 1

Zdarzyło się zeszłej zimy…

Zwykły dzień w biurze. Główka pracuje. Radio mruczy w tle. Herbata stygnie, zapada mrok, a pod piórem ciągle nic. Stop. Chwileczkę. To nie historia żywcem wyjęta z piosenki „Teksański” Heya tylko pierwszy moto wpis z przymrużeniem oka.

Pracuję na komputerze, a w tle, jak co dzień, towarzyszy mi moja ulubiona stacja – Radio RAM. Muzyka spokojnie prowadzi mnie przez dżunglę maili i kolejne tematy. W kubku paruje aromatyczna herbata, a za oknem pierwszy atak śnieżnej zimy. Słyszę na antenie uśmiechnięty głos Pana Redaktora, który nie ukrywa niedowierzania kolejnym badaniom, które wykazały, że kobiety są lepszymi kierowcami niż mężczyźni. Co więcej, Pan Redaktor – odżegnując się od seksizmu – gorąco pozdrawia właścicielkę golfa, lokalną mistrzynię parkowania metodą ekstremalną.

Ponieważ wspomniana stacja od ponad 2 lat jest mi niezmiernie bliska, a Pan Redaktor gości co dnia w moim domu, biurze, samochodzie, a także dlatego, że mam niewyparzony język – pozwoliłam sobie na komentarz mailowy (tekst oryginalny):

„Redaktorze ***, a jednak trochę męskiej zawiści wylało się na antenie wraz z komentarzem o kobietach za kółkiem. Samej zdarza mi się komplementować kierowców niewybrednymi epitetami, ale po 10 latach za kółkiem nauczyłam się, że poziom kierowcy nie jest kwestią płci, a ograniczonej wyobraźni czaso-przestrzennej. Prawda, ze lepiej brzmi? I wzburzenie płci pięknej też od razu mniejsze. Bo z ta płcią piękną to radzę ostrożnie – ostatnio koleżanka zdradziła mi, ze mężczyznom grozi życie w rezerwatach …

Pozdrawiam z całą sympatią i przymrużeniem oka”

Kilka minut później słyszę na antenie krztuszącego się ze śmiechu Radaktora *** cytującego mojego maila. Uśmiecham się sama do siebie z myślą „wow, woman on the air”. Już wiedziałam o czym będzie ten wpis. Po chwili ogarnia mnie lekki niepokój. W końcu nie od dziś wiadomo, że Pan Redaktor mógłby zajmować zaszczytne miejsce w lokalnej loży szyderców. „Zostałam wyśmiana? Zaszufladkowana jako walcząca feministka, do której mi bardzo daleko?” Konsternacja narasta z każdą chwilą… 22 minuty… 23… 24… każdy wie, że w takim czasie w głowie kobiety narodzić się może słoń mutant z różową kokardką na ogonie, więc co tu mówić o pączkowaniu niepewności… 28… 29… 30… Słyszę cichy dźwięk wiadomości w skrzynce mailowej. Czytam:

„Prawda !
obiecuję poprawę !
natomiast, Ty jesteś w typie kobiet, które kocham
Wiedzące czego chcą, z męskim pierwiastkiem ( sic!)
odwzajemniam serdeczności !”

Właśnie za to lubię to radio i Pana Redaktora wbrew pozorom też.

Zakończyliśmy naszą korespondencję tak:

„Na zakończenie tej wymiany z satysfakcją dodam: Wywołać salwę śmiechu na antenie – bezcenne, za całą resztę zapłacę kartą *****.
Ps. Dziękuję za komplement.”

„amen !
liczę na dalsze refleksyjne słuchanie i interakcję z prowadzącym”

Takim oto sposobem, zupełnie nieplanowanie Pan Redaktor został bohaterem pierwszego posta na tym blogu. „Geneza” się nie liczy, to taki prequel. Mam nadzieję, że mi wybaczy upublicznienie tych wszystkich serdeczności. Zmusił mnie mój męski pierwiastek, inaczej zwany próżnością.

Jestem kobietą, jeżdżę „dynamicznie”, wygląda na to, że ostra ze mnie babka, a Ty?

1 komentarz

Komentarz mile widziany